Stało się. Pierwszy raz w życiu uczestniczyłem w sesji air-to-air jako fotograf. Krótko mówiąc - już rozumiem na czym polega czar i wiem, czemu potem przychodzi niedosyt podczas „normalnego” fotografowania z ziemi. Niewiele brakło jednak, bym w sesji nie uczestniczył, ale po kolei.

Droga do Kaniowa

ATAM #36 był pierwszy organizowanym w Kaniowie. W powody zmiany lokalizacji ze zwyczajowego Piotrkowa nie będę się zagłębiał, ot pewne organizacje nie mogły się ze sobą dogadać, a że szczegółów nie znam, to nie będę się rozpisywał.

Lotnisko w Kaniowie znam głównie z uprzednich wizyt na nim jako pilot w trakcie budowy nalotu. Wspominam miło, ładne lotnisko w malowniczej okolicy, charakterystyką trochę przypomina Piotrków, niemniej ruch tam o wiele mniejszy. Najtrwalsze związane z Kaniowem wspomnienie mam takie, że podczas lotu VFRem na miejsce, w mocno termiczny dzień, turbulencja zdjęła mi z głowy słuchawki i okulary. Nauczka za niedociąganie pasów.

Na ATAM postanowiłem jednak dostać się drogą lądową. Weekend był intensywny, bo dzień później planowałem od razu przemieścić się do Piastowa na AirSKY 2026. Niestety jakoś w połowie drogi, na autostradzie A1, mój niezawodny do tej pory Fiacik wyzionął ducha. Potężna awaria silnika. Jakimś cudem doczołgałem go do stacji benzynowej (na szczęście była ok. 500 metrów od miejsca zdarzenia) i zacząłem kombinować co robić. Do samochodu na szczęście miałem assistance, ale jak dotrzeć na ATAM na czas? Z pomocą przyszedł Szamal, który zgarnął mnie po drodze. Z tej okazji zachęcam do odwiedzenia jego profili, to jest Fotografia Lotnicza przez duże „F”. Zostawiwszy więc Fiata na stacji, by podjęła go pomoc drogowa, udaliśmy się do Kaniowa, gdzie dotarliśmy z lekkim tylko spóźnieniem.

Witamy w Skyvanie

Tego dnia zaplanowane były dwa loty Skyvanem. W pierwszym udział wzięli:

  • Evektor SportStar RTC SP-RTA od WP Aero-Tech, pilotowany przez Damiana Orłowskiego. Damian to mój serdeczny kolega z lotniska i instruktor, który szkolił mnie na P2008 😉
  • Iskra SP-YBC z Fundacji Biało-Czerwone Skrzydła
  • Artur Kielak w swoim GameBirdzie GB1 od Game Composites, SP-EED, w nowym malowaniu
ATAM #36
SportStar nad wodą

Moją pierwszą sesję air-to-air miałem spędzić na pozycji FOTO4, czyli na szarym końcu, pod samą kabiną pilotów. Zapakowałem się tam więc uzbrojony w Z8 i Z 100-400 i... mina mi zrzedła, gdy zobaczyłem przed sobą rzędy fotografów zasłaniających mi malutkie okienko, jakim była z tej odległości rampa Skyvana. No ale cóż, widziałem, że da się z tego miejsca coś zrobić, więc uzbroiłem się w cierpliwość.

ATAM #36
Moje najlepsze zdjęcie Iskry w życiu

Kolejnym dużym zaskoczeniem była dla mnie moc i osiągi Skyvana. Przyzwyczajony do pilotowania małych samolotów general aviation byłem pod wrażeniem tego, jak szybko się wznosiliśmy po rotacji (i rozpędzeniu się nad pasem 😉).

ATAM #36
Artur i niezamknięte śmigło. Argh!

FOTO4 okazało się być lokalizacją dla wytrwałych. Owszem, da się zrobić fajne zdjęcia, jednak szybko poznałem wady:

  • Żeby fotografowany statek powietrzny w ogóle był widoczny, musi lecieć na prawie takiej samej wysokości jak Skyvan, w przeciwnym przypadku chowa się za ludźmi lub rampą. Wszelkie fajne zdjęcia z góry, z ziemią w tle, odpadają
  • Podobnie takie bardziej z boku - boczne ściany rampy
  • Jeżeli na pozycjach stojących bliżej rampy będą wyższe osoby, fotografowanie staje się mordęgą i walką o każdy skrawek rampy jaki widać zza innych

Niestety sporą część pierwszego lotu spędziłem bezczynnie, ponieważ Artur pozował przed rampą na tle ziemi, a FOTO4 musiało obejść się smakiem.

Drugi lot

Między lotami udało mi się szczęśliwie odebrać samochód zastępczy, który sympatyczny pracownik wypożyczalni dostarczył mi na lawecie pod sam hangar SkyForce. Formalności udało się załatwić dosłownie na 5 minut przed startem. Tym razem udział wziąć mieli:

  • Michał Ślizowski Śliwaextreme w samolocie Bücker Bü 131 Jungmann OE-AFI
  • Piotr Rogut za sterami Pittsa S-2B Special SP-GSZ
  • ... i jeszcze raz Artur w GameBirdzie 🤩
ATAM #36
Jungmann na tle wsi

Jungmann musiał trochę powalczyć, by utrzymać się za Skyvanem, ale trochę zdjęć udało się zrobić. W każdym razie innym, mi sensowne wyszło jedno, powyższe 😅.

ATAM #36
Pitts „u siebie”, czyli nad Żarem

Piotr bardzo ładnie prezentował Pittsa za Skyvanem, trzymał taką wysokość, że można było nastrzelać mu fotek z FOTO4 do upadłego. Wdzięczny jestem. Niektórzy narzekają na kolory tego Pittsa, ale mi się podoba, jest wesoły.

ATAM #36
Uśmiechnięty Artur robi zadymę

Artur też na szczęście w drugim locie latał trochę wyżej, dzięki czemu było tym razem co robić na tyłach. Na koniec zaprezentował piękny niski przelot nad pasem za Skyvanem. Po sesji oczywiście grane było tradycyjne hangar party, w którym niestety uczestniczyć nie mogłem, bo trzeba było pakować się do zastępczego Clio i ruszać do Radomia na AirSKY.

Podsumowanie

Słyszałem nieraz, że jak się spróbuje air-to-air, to już nie chce się robić z ziemi. Od tej sesji rozumiem to w zupełności. Wnioski fotograficzne jakie z tej sesji wyciągnąłem na przyszłość:

  • Nie bać się dłuższych czasów naświetlania, które pozwolą zamknąć śmigło. Owszem, więcej zdjęć trafi do kosza, ale efekt zawsze będzie lepszy. Ja się trochę obawiałem, przez co śmigła nie są domknięte. Te dwułopatowe jeszcze mogę sobie wybaczyć, ale GB1 nie
  • Krótsze serie. Z8 POŻERA kartę i nie ma co jej marnować na kilkadziesiąt identycznych nudnych klatek, zwłaszcza że...
  • ... te kilkadziesiąt nudnych klatek zawsze przegra z jakimś unikalnym momentem, którego nie zdołaliśmy uchwycić. Najczęściej są to bardziej dynamiczne manewry w wykonaniu „modeli”, na które trzeba być gotowym
  • Tryb matrycowy w połączeniu z ciemnym wnętrzem Skyvana może sprawić, że to co jest za rampą będzie za jasne. Trzeba tego pilnować.

Zobaczymy jak ta lekcja będzie procentować w przyszłości.